Truecaller a rozpoznawanie klienta z własnej bazy - to nie jest to samo
Kiedy mówię komuś, że da się zobaczyć na telefonie, kto dzwoni, pierwsza reakcja brzmi zwykle: „przecież mam Truecallera". I to jest sensowna reakcja, tylko dotyczy innego problemu.
Dwa różne pytania
Aplikacje społecznościowe odpowiadają na pytanie: kim jest ten numer dla świata? Czy to firma, czy osoba, czy ktoś, kogo wielu użytkowników oznaczyło jako spam.
Rozpoznanie z własnej bazy odpowiada na pytanie: kim jest ten numer dla mnie? Ile zamówień, za ile, kiedy ostatnie i w jakim jest stanie.
Pierwsze chroni przed niechcianym telefonem. Drugie przydaje się, kiedy telefon jest jak najbardziej chciany, tylko trzeba wiedzieć, o czym będzie rozmowa.
Skąd biorą się dane w bazach społecznościowych
Z użytkowników. Baza numerów z nazwami powstaje z tego, co użytkownicy udostępniają aplikacji, a historycznie podstawowym źródłem były ich książki adresowe. Do tego dochodzą źródła publiczne i oznaczenia spamu zgłaszane ręcznie.
Stąd bierze się skuteczność tych aplikacji i stąd też ich problem. Numer trafia do bazy nie dlatego, że jego właściciel się zgodził, tylko dlatego, że ktoś inny miał go zapisanego w telefonie.
Zasady zmieniały się w czasie i różnią się między aplikacjami, więc jeżeli rozważasz konkretną — sprawdź, co dokładnie mówi jej regulamin dziś, a nie co pisano o niej trzy lata temu. To akurat jest rzecz, którą warto przeczytać samemu.
Czemu to jest problem w firmie
Telefon służbowy ma w kontaktach klientów, dostawców i pracowników. Aplikacja z dostępem do książki adresowej to nie jest decyzja pracownika o własnej prywatności — to decyzja o cudzych danych, które zostały powierzone firmie.
W kategoriach RODO administratorem tych danych jest firma. Przekazanie ich zewnętrznemu podmiotowi wymaga podstawy prawnej i, w zależności od układu, umowy powierzenia. Zwykle nikt o tym nie myśli, bo instalacja aplikacji nie wygląda na przekazywanie danych.
To nie jest argument za tym, żeby takich aplikacji nie używać. To argument za tym, żeby wiedzieć, że instalacja na telefonie służbowym jest decyzją firmy, nie pracownika.
Kiedy aplikacja społecznościowa jest lepszym wyborem
Uczciwie — w kilku sytuacjach jest po prostu właściwym narzędziem:
- Nie masz bazy klientów. Usługi, rzemiosło, telefon do umówienia terminu. Nie ma czego przeszukiwać.
- Problemem jest spam, nie kontekst. Kiedy chodzi o odsianie telemarketingu, wspólna baza oznaczeń robi dokładnie to i robito dobrze.
- Dzwonią głównie nowi. Przy sprzedaży jednorazowej większość dzwoniących nie jest w Twojej bazie, bo jeszcze nic nie kupili.
- Telefon prywatny. Wtedy to Twoja decyzja o Twoich kontaktach i nikt nie ma tu nic do powiedzenia.
Kiedy wygrywa własna baza
- Klienci wracają. Sklep ze stałymi klientami ma w bazie prawie każdego, kto dzwoni.
- Rozmowa dotyczy zamówienia. Nazwisko nic nie daje, jeżeli nie wiesz, o którą paczkę chodzi.
- Nie chcesz wysyłać książki adresowej nigdzie. Rozwiązanie odpytujące własny serwer nie potrzebuje dostępu do kontaktów, bo nie z nich korzysta.
- Musisz umieć odciąć dostęp. Pracownik odchodzi i dostęp znika, bo był przypisany do urządzenia, a nie do jego prywatnego konta.
Da się mieć jedno i drugie
To nie są rozwiązania konkurencyjne. Filtr antyspamowy odsiewa telemarketing, rozpoznanie z bazy pokazuje kontekst przy telefonach od klientów. Działają na innych numerach.
Jedyne, co warto rozstrzygnąć świadomie, to dostęp do kontaktów na telefonie służbowym — i to niezależnie od tego, którą aplikację wybierzesz.
Ja poszedłem w tę drugą stronę i napisałem CallerPeeka, który pyta wyłącznie bazę własnego sklepu i nie prosi o dostęp do kontaktów, bo nie ma z nich pożytku. CallerPeeka sprzedaję przez consaltex.pl — więc traktuj to jako informację, nie jako niezależną rekomendację. Jeżeli Twój problem to spam, a nie kontekst rozmowy, nie kupuj go; kup filtr.