Jak nie przegapić faktury zakupowej w KSeF
Faktura sprzedażowa sama się nie zgubi – wystawiamy ją, więc o niej wiemy. Problem dotyczy tych, które ktoś wystawia na nas.
Co się dzieje po drugiej stronie
Kontrahent wysyła plik XML do KSeF. System sprawdza go, nadaje numer i od tego momentu faktura jest wystawiona i doręczona. Trafia na konto podmiotu o tym NIP-ie, który wpisano w polu nabywcy.
Nikt jej nie akceptuje i nikt nie potwierdza odbioru. Nabywca nie może jej odrzucić – w KSeF nie ma takiej operacji. Faktura, która dostała numer, zostaje w systemie na stałe; nie da się jej usunąć ani edytować.
To dość ważna zmiana. Wcześniej faktura była u nas dopiero wtedy, kiedy kontrahent zadał sobie trud jej wysłania. Teraz jest u nas w chwili, w której on kliknął „wyślij".
Dlaczego łatwo ją przeoczyć
Składa się na to kilka rzeczy naraz:
- KSeF nie wysyła żadnego powiadomienia,
- za datę otrzymania uznaje się datę nadania numeru KSeF, więc terminy biegną niezależnie od nas,
- zniknął nawyk – nikt już nie czeka na maila z załącznikiem, a nowego nawyku jeszcze nie ma,
- przy kilku firmach albo kilku rolach (nabywca, podmiot trzeci, podmiot upoważniony) łatwo przejrzeć jedną listę i zapomnieć o drugiej.
Efekt najczęściej wychodzi przy zamykaniu miesiąca. Księgowa pyta o fakturę, której nikt nie widział, a termin płatności minął dwa tygodnie wcześniej.
Osobny przypadek: faktura, której się nie spodziewamy
KSeF przypisuje fakturę po numerze NIP i nie sprawdza, czy to na pewno właściwy nabywca. Wystarczy pomyłka kontrahenta w jednej cyfrze i cudza faktura ląduje u nas.
Sami tego nie naprawimy. Od 1 lutego 2026 nota korygująca została uchylona – nabywca nie może poprawić dokumentu. Musi to zrobić wystawca: wystawić korektę zerującą na ten błędny NIP i dopiero potem nową fakturę z prawidłowymi danymi.
Im
Jak firmy sobie z tym radzą
Widziałem trzy podejścia, w kolejności od najsłabszego.
Ktoś ma to sprawdzać. Najczęściej księgowa, raz dziennie, przy okazji innych rzeczy. Działa, dopóki ta osoba jest w pracy. Urlop, chorobowe, dwa dni wyjazdu i robi się dziura.
Sztywna pora. Sprawdzanie wpisane w rutynę – rano po kawie, przed wyjściem. Dużo lepsze, bo nie zależy od tego, czy ktoś sobie przypomni. Nadal wymaga logowania i nadal ginie w gorący dzień.
Automat. Program albo skrypt odpytuje KSeF co kilkanaście minut i sam sygnalizuje nowe dokumenty. Człowiek zostaje przy decyzjach – co zapłacić, co zakwestionować, na co czekać – zamiast przy odświeżaniu listy.
Minimum, które warto ustawić
- Wskazać jedną osobę odpowiedzialną za odbiór faktur z KSeF i jedną na zastępstwo.
- Ustalić porę sprawdzania i trzymać się jej, dopóki nie ma automatu.
- Przejrzeć listę osobno dla każdej firmy i każdej roli, w której występujemy.
- Zapisywać XML u siebie. KSeF trzyma faktury dziesięć lat, ale własne archiwum przydaje się przy każdej kontroli i przy każdej migracji programu księgowego.
- Ustalić z zarządem, kto widzi faktury kosztowe. To zwykle wychodzi dopiero wtedy, kiedy prezes chce coś sprawdzić i okazuje się, że musi prosić księgowość.
Jeżeli wolisz nie opierać tego na czyjejś pamięci, sprawdzanie da się oddać programowi. Ja używam KsefMonitora, który pobiera faktury w tle i pozwala nadać im status rozliczenia, kategorię i przypisanie do osoby.