Opis
Wiersze z Umalmu to raporty z uprawy – roślin, idei, relacji, wspólnot. Poeta nie utyskuje na katastrofę, tylko intensyfikuje działania przeciw niej. Staje po stronie kompetencji miękkich, siły bezsilnych, relacji w kontrze do racji, wspólnoty w miejsce własności. Nie wstydzi się czułości, deklaruje kruchość. Choć w tomie pobrzmiewają dada, zaum, surreal czy šalamunizm, teksty nie sprowadzają się do wyzwolonych natężeń rozsadzających potencjometry, lecz niosą w sobie przesłanie, wizję, wręcz utopię. Pełne „bitu i litu” wiersze Woźniaka są muzyczne i obrazowe, etyczne i interwencyjne (lecz bez dydaktyzmu i publicystyki), karmią się dadaistycznymi kawałkami, ale czytelnikom fundują wege michę soczystej filozofii. Szamańska poetyka Umalmu burzy granice między ludźmi, zwierzętami, roślinami, rzeczami: ludzkie niestrudzenie fluktuuje w zwierzęce, przelewa się w roślinne, urzeczowione, maszynowe, pojęciowe etc. Ta aktywistyczna poezja – nadmiarowa, wybuchowa, językowo napęczniała – jest w nieustannym pędzie, a po drodze zagarnia wszystkich i wszystko. Spis treściI wtedy powiedziałem znajdęPokrzywiznyPorwałem się runo mięsZimny śladI was in despairPierwszy raz będę spał samBiałe tętnoMakitaKruchość o wschodzie końcaKiedy to wszystko legnieLegło nam żyćkoDziw jak byćŚnię głęboki fluks, miętoszenie niebFliksAs we walk each other homeZlepŻytem goKtoś mi dzisiaj powiedziałSen susz nas wywali na zbitą pyrę pięknej twarzyŻył człowiek na owocu, jego sokiDuszę słońce na planecie lawendowe światłoNights of the red lightKrajobraz po pełniRuszam na ziemniaki hapsem bitaKiedy przytrafi się kośćPoruszam nogami, aż wywołują trzęsienieJak stałem krzywoOdpocznij ziarno opłacz klatki wypuść pawie przemiel zrycieOd paru miesięcy mieszkam w namiociePo tętno padli na mechRwie się rdzeń