Opis
Wiosna 1986 roku. W ekskluzywnej, poznańskiej restauracji z dancingiem, ktoś w brutalny sposób zabija prostytutkę. Śledztwo w tej sprawie dowództwo powierza awansowanemu właśnie do stopnia podporucznika Teofilowi Olkiewiczowi. Milicjant z zapałem zabiera się do wyjaśnienia sprawy, tym bardziej, że miejsce, w którym dokonano zbrodni, może się pochwalić wyjątkowo dobrze zaopatrzonym restauracyjnym bufetem. Jest 19 marca 1986. Proboszcz parafii archikatedralnej w Gnieźnie dokonuje dramatycznego odkrycia. Ktoś ukradł srebrną figurę św. Wojciecha z sarkofagu za ołtarzem głównym katedry. W katedrze trwa właśnie remont, wewnątrz są rusztowania, dlatego sprawcy, którzy weszli do środka przez okno, mogli bez przeszkód zejść na dół i dostać się do posągu. Śledztwo przejmuje zespół majora Marcinkowskiego. Oficerowie z Poznania jadą do Gniezna. Teofil Olkiewicz natychmiast rozpoczyna obserwację miejscowego półświatka. Wraz z Mirosławem Brodziakiem rozpracowują też grupę studentów, którzy zajmują się przemytem srebra legalnie kupowanego w Polsce i sprzedawanego pięć razy drożej w NRD. Podporucznik Olkiewicz, ku swemu wielkiemu niezadowoleniu, musi na jakiś czas opuścić gościnne progi restauracji Adria, zawieścić własne śledztwo i zająć się złodziejami srebra. Na szczęście jak zwykle w dochodzeniu do prawdy towarzyszy mu porucznik Mirosław Brodziak. "Poradzą sobie beze mnie" - pociesza się Olkiewicz. A on jak zwykle, na miejscu zajmie się tym, co wychodzi mu najlepiej - pozorowaniem pracy. Teofil Olkiewicz wyrasta na pierwszoplanową postać sagi. Ten notoryczny pijak i obibok o nieprawdopodobnym szczęściu, gotowy jest zrobić wszystko, by tylko się zbytnio nie napracować. Pomaga mu podporucznik Brodziak, który tylko przez przypadek jest milicjantem, bo równie dobrze mógłby zostać przestępcą. Ryszard Ćwirlej po raz kolejny zabiera czytelników w podróż po Polsce lat 80-tych, gdzie wszyscy kombinują, donoszą i piją na umór. To rzeczywistość, której próżno szukać w książkach historycznych. Tymczasem śledztwo utkwiło w martwym punkcie, a władze milicyjne i co gorsza także partyjne oczekują jak najszybszych efektów. W tej sytuacji Brodziak zwraca się o pomoc do Grubego Rycha. Ten rozpuszcza wici w półświatku. Na efekty nie trzeba długo czekać. Sygnał przychodzi od zaprzyjaźnionego cinkciarza z Gdańska. Ktoś przetapia srebro w garażu przy ulicy Dąbrowszczaków. Ekipa Marcinkowskiego natychmiast rusza nad morze. Krytycy są zgodni: nie ma w Polsce drugiego autora, który w ten sposób umiałby pisać o Polsce lat 80-tych. PRL Ryszarda Ćwirleja to kraina osnuta aurą alkoholowych oparów, gdzie chodzi się na dancingi, sypia z prostytutkami, a pracę jedynie pozoruje. Jednocześnie czytając o niej, można się nieźle uśmiać. Docenili to czytelnicy, honorując autora Nagrodą Czytelników Wielkiego Kalibru 2017. Ryszard Ćwirlej po raz kolejny zabiera czytelników w podróż po Polsce lat 80-tych, gdzie wszyscy kombinują, donoszą i piją na umór. To rzeczywistość, której próżno szukać w książkach historycznych.